Link 25.10.2006 :: 01:25
Komentuj (3)
WITAM W WARSZAWIE "ZŁEGO"!
Na tej stronie powstanie jej plan.
Sukcesywnie będą się tu pojawiać zdjęcia oraz mapki z zaznaczonymi miejscami, w których rozgrywa się akcja poszczególnych rozdziałów książki. Nie wszystkie one są łatwe do zidentyfikowania i zlokalizowania, dlatego zapraszam wszystkich "tyrmandologów" do komentowania, korygowania i współtworzenia tej wirtualnej mapy.
Jesteśmy w Warszawie... i niebawem ruszamy śladami "Złego"...
Don Paolo
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Link 25.10.2006 :: 12:43
Komentuj (0)
BOHATEROWIE:
Marta Majewska - sekretarka
Witold Halski - lekarz
Edwin Kolanko - dziennikarz
Juliusz Kalodont - kioskarz
Eugeniusz Śmigło - szofer MPK
Fryderyk Kompot - cukiernik
Michal Dziarski - porucznik MO
Jonasz Drobniak - buchalter
Filip Merynos - prezes spółdzielni "Woreczek"
Aniela - służąca
Robert Kruszyna - były bokser
Albert Wilga - inżynier
Jerzy Meteor - hochsztapler
Obywatel Kudłaty - herszt
Kubuś Wirus - reporter
Wiesław Mechciński - łobuz
Lowa Zylbersztajn - działacz sportowy
Olimpia Szuwar - kobieta dorodna przed czterdziestką
Józef Siupka - kolejarz
Hawajka - bufetowa
Franciszek Życzliwy - ogrodnik
Antoni Pająk - listonosz
Szaja - drań
Mefistofeles Dziura - fryzjer
Roma Leopard - parkieciara, czyli kociak
Zenon - hokeista
Edward Łom - bileter
Zofia Chwała - sędzia
Jan Wcześniak - urzędnik
Jussuf Ali Chassar - Egipcjanin
Kitwaszewski - mechanik
Maciejak - starszy sierżant MO
Meto - bandzior
Izydor Tkaczyk - krawiec
Klusiński - wywiadowca
Doktor Dzidziaszewski - ginekolog
Siostra Leokadia - pielęgniarka
Paciuk - majster
i wielu, wielu innych.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Link 25.10.2006 :: 13:24
Komentuj (5)
CZĘŚĆ PIERWSZA
ROZDZIAŁ 1
1.
APTEKA, w której zaczyna się akcja książki, i w której Marta kupuje lekarstwa. Musi się ona znajdować w nieistniejącej już dziś Kamienicy Ambroszkiewicza przy Plac Trzech Krzyży 10/12, między Instytutem Głuchoniemych a Książęcą, w pobliżu przystanków autobusowych w stronę Nowego Światu.
"Za oknami zacinał deszcz ze śniegiem, plac Trzech Krzyży tonął w błocie." str. 9*
"Zamknęła za sobą drzwi apteki i stanęła przez chwilę na progu. (...) Długi rząd skulonych postaci dreptał w błotnistej papce trotuaru, czekając na 113, nieco dalej taki sam szereg wypatrywał niecierpliwie żoliborskiego autobusu." str. 11
2.
KIOSK JULIUSZA KALODONTA przy Placu Trzech Krzyży, obok Instytutu Głuchoniemych.
"Ja jestem komisantem "Ruchu", mam kiosk koło Instytutu Głuchoniemych." str. 19
3.
POGOTOWIE RATUNKOWE, w którym pracuje Halski, mieści się przy Hożej 56.
"- Ambulatorium? Tu dyżur. Wzywa trzynasty komisariat. Ma u siebie rannego człowieka. Kto jedzie? Doktor Halski. Doskonale.
(...) Wsiadł szybko do niskiej, szarej škody z żółtym krzyżem na drzwiczkach. Mały wóz wyprysnął w zasnutą deszczową zamiecią Hożą, przeciął Marszałkowską. Szofer włączył syrenę, przechodnie zaczęli przystawać, oglądać się." str. 14
4.
TRZYNASTY KOMISARIAT MILICJI przy Wiejskiej. Musi się znajdować w jednej z przedwojennych kamienic po zachodniej stronie ulicy, bo te zdecydowanie bardziej pasują do opisu.
"- Doktor Halski. Dobry wieczór, panie redaktorze. Dzwonię zgodnie z przyrzeczeniem. Proszę zaraz przyjechać do trzynastego komisariatu. Na Wiejską." str. 14
"Nawet najsłoneczniejszy optymista nie byłby w stanie nazwać trzynastego komisariatu miejscem radosnym. Sprawiał raczej wrażenie ponure, na co składa się także fakt, że mieścił się na parterze starej, mocno nadszarpniętej przez wojnę kamienicy, w pokojach wysokich i ciemnych, którym nawet codzienne malowanie nie odebrałoby brudnoszarej atmosfery wiejącej z odrapanych ścian." str. 14
5.
MUZEUM NARODOWE - miejsce pracy Marty.
"- Majewska, Marta Majewska. Lat dwadzieścia cztery. Jestem sekretarką w dyrekcji Muzeum Narodowego." str. 20
6.
MIESZKANIE MARTY przy ulicy Konopnickiej.
"Dziennikarz powiedział do Marty: - Czy pozwoli się pani odwieźć do domu? - Dziękuję - odparła Marta - mieszkam o trzy kroki stąd, na Konopnickiej." str. 21
7.
LODOWISKO TORWAR (w budowie) - miejsce spotkania Marty i Zenona.
"W Warszawie łapie się życie na gorąco. (...) W Warszawie nawet lodowisko chwyta się na gorąco, jeszcze nie ostygłe z prac przygotowawczych, jeszcze nie dopieczone, prosto z rąk robotników i techników. Cóż z tego, że nie ma trybun, że bandy toru są prowizoryczne, a szatnie z dykty i tektury? Jest lód, wiszą nisko lampy, rozlega się walc "Łyżwiarze", jest więc i młodzież." str. 27
8.
KOŚCIÓŁ MATKI BOSKIEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ (obecnie Jasnogórskiej) przy Łazienkowskiej 14. To w jego ruinach Zły dopadł łobuza z lodowiska.
"Ciemna postać zawahała się przez mgnienie oka, serce tłukło w niej obłędnie, gdy minąwszy kolumnadę znalazła się w upiornej nawie. Ale nie było wyboru. Nie pozostawało nic innego, jak samobójczy skok w ciemność, zdruzgotana podłoga nawy urywała się bowiem nagle jak szczelina przepaści, w dole rozciągała się ciemna kruchta, najeżona rozbitym murem, potrzaskanymi prętami żelbetowych zbrojeń, fantastyczną koronką poszarpanych murów, zardzewiałymi sztabami i żelaznymi szynami. Ale w dole był ratunek." str. 35
! - Atak Złego na chuliganów, którzy wytrącili Marcie lekarstwa na Placu Trzech Krzyży.
!! - Atak na "władcę Czerniakowskiej ulicy" w ruinach kościoła.
---
W Warszawie łapie się życie na gorąco. Prężność tego miasta zdumiewa, w pewnych wypadkach demoluje, w innych jest uciążliwa i dezorganizująca, jeszcze w innych uszczęśliwia swą dynamiką i każe optymistycznie wierzyć w przyszłość.
---
* numery stron wg. IV wydania książki z 1966 roku.
** skany planu Warszawy z 1958 roku pochodzą ze strony www.trasbus.com
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Link 26.10.2006 :: 01:01
Komentuj (0)
CZĘŚĆ PIERWSZA
ROZDZIAŁ 2
1.
REDAKCJA MIEJSKA EXPRESSU WIECZORNEGO w Alejach Jerozolimskich 125/127. Faktycznie siedziba gazety znajdowała się wówczas w tym miejscu.
"Kolanko stanął przy oknie i zapalił papierosa. Za wąwozem torów kolejowych rozciągała się zachodnia Warszawa: dachy, resztki ruin, kompleksy zabudowań fabrycznych Towarowej, Karolkowej, Złotej, Łuckiej, Grzybowskiej, Krochmalnej. - Moje miasto - szepnął Kolanko - kocham je jak myśliwiec, którego sensem i chlubą jest niezawodna orientacja. Dlatego jestem dziennikarzem." str. 53
2.
MIESZKANIE JANA STRYCIA (oprycha pobitego przez Złego w ruinach kościoła przy Łazienkowskiej) na ulicy Fabrycznej. Wszystko wskazuje na to, że znajduje się ono w miejscu zaznaczonym na planie, bo tam właśnie zachowało się najwięcej przedwojennych kamienic na całej ulicy.
"- Facet mieszka na Fabrycznej - rzekł z wystudiowaną nonszalancją. Kamieniczka, mówię wam, plakatowa. Powiśle i jego romantyka, przewodnik krajoznawczy, strona taka i taka. Wewnątrz całkiem przyzwoicie, można żyć, o ile nie ma się takich przesadnych wymagań, jak umywalka czy wieszak." str. 49
---
O, redakcje warszawskie! Ile w was czaru i odrębności od innych redakcji świata! Na dobrą sprawę - wszystkie redakcje, od Melbourne do Archangielska i od Valparaiso do Rangoonu, wyglądają jednakowo: wszędzie jest bałagan i sekretarz redakcji, zbrojny w nożyce i klej. Ale bałagan redakcyjny ma wszędzie i zawsze własną, wewnętrzną logikę, własny ukryty sens i ład, regulujący pozorną hałaśliwość i niby chaotyczną bieganinę. Inny bałagan panuje w zacisznych, obszernych redakcjach skandynawskich, inny w ciasnych, rozdygotanych redakcjach włoskich, inny w ciemnych, pokrytych nigdy nie ścieranym kurzem redakcjach angielskich, a inny w warszawskich. (...) Paryżanin skłonny jest posądzać swą prasę o wszelkie bezeceństwa, ale się jej boi, londyńczyk drwi ze swej prasy, lecz jej wierzy, berlińczyk niezbyt dowierza swej prasie, ale się jej słucha, warszawiak kpi ze swej prasy niemiłosiernie, ale się z nią liczy. Dlatego też w rzadko której metropolii prasa może uczynić tyle złego lub dobrego, tak wiele stworzyć lub tak doszczętnie zniszczyć, jak w Warszawie. Dlatego codzienna liturgia kultu tego, aby wiedzieć najlepiej, stanowi w warszawskich redakcjach tak wiele. Są one bezlitosne, te redakcje, dla tych, którzy nie wiedzą najlepiej, zaś ci, których nie można niczym zaskoczyć, którzy wiedzą wszystko bez pudła, chociażby tylko w pierwszej sekundzie rozmowy, ci stanowią o obliczu tych redakcji.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Link 27.10.2006 :: 02:13
Komentuj (0)
CZĘŚĆ PIERWSZA
ROZDZIAŁ 3
-----
TRASA TROLEJBUSU NUMER 54, którym jechał doktor Halski, dwoje niewidomych staruszków i dwóch łobuzów.
! - Atak Złego na chuliganów z trolejbusu, na rogu Kruczej i Widok. Jak się później okazało, chuliganami tymi byli Leon i Julek Migdał.
1.
KLUB LITERATÓW przy Krakowskim Przedmieściu 87/89, w którym Kolanko jadł sznycel z groszkiem, kiedy Kubuś przybiegł z wiadomością o kolejnym ataku Złego.
"W ten sposób dobił, zdyszany, do rokokowej fasady Klubu Literatów na Krakowskim Przedmieściu." str. 64
---
Żyjemy tu, w Warszawie, życiem tramwajowym. Znaczy to, że w naszej warszawskiej epoce tramwaj wzniósł się do roli symbolu. Oczywiście - tramwaj - wyraża miejską jednostkę komunikacyjną, taką samą jak trolejbus czy autobus. Mówi się: żyjemy życiem takim czy innym, wtedy gdy życie owo dobywa z człowieka jego najistotniejsze cechy. Czyli że w zetknięciu z nim człowiek objawia się w całej swej okazałości. Przepełniony irracjonalnie tramwaj warszawski stanowi doskonały odczynnik, przekonujemy się w nim codziennie, jacy jesteśmy i jak bardzo żyjemy życiem tramwajowym. W chwili gdy najbliższy bliźni demoluje nam śledzionę, masakruje nerki, unicestwia czar dopiero co kupionego płaszcza, niweczy z trudem przyszyte guziki, gasi brutalnie przepiękny połysk żarliwie wyczyszczonych butów, gniecie na miazgę wiezione dla dzieci ciastka, uśmiecha się przepraszająco, pakując nam w usta rękaw od kurtki, w której przed chwilą czyścił kominy lub wypakowywał stare śledzie - w takiej chwili, powtarzam, instynkty, jak działa żaglowej fregaty, wysuwają się groźnie z burt naszych dusz. Wtedy dopiero spostrzegamy z przerażeniem, jacy potrafimy być pierwotni, dzicy, egoistyczni, kłótliwi, nietolerancyjni, zaślepieni, krótkowzroczni. Z drugiej strony - ileż wspaniałych wartości dostrzegamy naraz w życiu, gdy uda nam się wepchnąć jako ostatni do rozchodzącego się w szwach autobusu, gdy przygodny sąsiad, wisząc na stopniu, odstąpi nam trzy centymetry kwadratowe miejsca, akurat tyle, by postawić na nich szpic buta, gdy złapany rozpaczliwie za krawat ten, który już do połowy tkwi w środku, uśmiechnie się bez pretensji i przygarnie nas mocnym ramieniem, gdy wreszcie starsza pani, której, prąc ku wyjściu, strąciliśmy kapelusz, porwali w strzępy gazety i wgnietli całą zawartość siatki z masłem, jajami i marmoladą w biust, uśmiechnie się z tramwajową melancholią i powie smutne, lecz przebaczające: - Nie szkodzi... - Wtedy widzimy, jak dalece potrafimy być solidarni, wyrozumiali, ludzcy i coś ciepłego rozpływa się nam jak słodka, rozgrzana czekolada koło serca. Nic nie wzbudza w nas tak nieprzytomnej złości i bezmyślnej chęci awantur, jak nie kończące się wyczekiwanie na wypchane ludźmi trolejbusy, do których nie można się dostać, jak tępota, brutalność i nieuprzejmość w tramwaju, o nic nie będziemy się sprzeczać i kłócić tak namiętnie, jak o grubiaństwa współpasażerów i bezduszną wrogość konduktorów. Ale też nic nie wzbudza w nas takiego uczucia zadowolenia, satysfakcji i wygody, jak widok wyczekiwanego numeru na ulicznym horyzoncie i stwierdzenie, że znajdziemy w nim miejsce siedzące. Tramwaj wyzwala w nas dziś w Warszawie cenną bezpośredniość przeżywania i dlatego żyjemy tu, w Warszawie, życiem tramwajowym.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Link 28.10.2006 :: 02:17
Komentuj (1)
CZĘŚĆ PIERWSZA
ROZDZIAŁ 4
W żadnym z miast na świecie śnieg nie ma tak krańcowych humorów jak w Warszawie; nigdzie nie potrafi tak szybko i tak beznadziejnie zmieniać się w brudne, dręczące błoto, ale też nigdzie nie pada z takim wdziękiem jak w tym mieście. Pada wtedy miękko i cicho, pokrywa świat cały puszystą bielą, mieniącą się w nocy granatowymi refleksami na dachach i skwerach, budzi tęsknoty za minionym dzieciństwem.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Link 29.10.2006 :: 22:17
Komentuj (0)
CZĘŚĆ DRUGA
ROZDZIAŁ 1
1.
STACJA BENZYNOWA NA POLNEJ, na której mężczyźni rozmawiają o tajemniczych pobiciach w Warszawie.
"Długi rząd aut stał przed stacją benzynową na Polnej." str. 71
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Link 30.10.2006 :: 20:04
Komentuj (3)
CZĘŚĆ DRUGA
ROZDZIAŁ 2
1.
KOMENDA STOŁECZNA MO w Pałacu Mostowskich na Nowolipiu 2. Tu pracuje porucznik Michał Dziarski.
"Porucznik Michal Dziarski stał w oknie swojego biurowego pokoju i patrzał na dachy. Dobrze było stać w taki pochmurny, a przecież jasny, wietrzny poranek i patrzeć na dachy. Z gmachu Komendy Stołecznej MO widać było Arsenał, ulicę Długą, narożnik Bielańskiej i słynną studnię "Grubą Kaśkę" z miedzianym słupkiem i takąż kulą na szczycie. Porucznik Dziarski mało miał wspólnego z teorią architektury, niemniej, patrząc na dachy, odczuwał wyraźnie ich warszawskość." str. 74
2.
RESTAURACJA "RYCERSKA" na Szerokim Dunaju 11, gdzie Dziarski jadł flaki i sztukę mięsa z chrzanem.
"O godzinie czwartej Dziarski zamknął swój pokój na klucz, włożył szarą jesionkę i granatowy kapelusz i opuścił gmach Komendy Stołecznej. Przeszedł Długą do placu Krasińskich i dalej do Freta, stamtąd Mostową, wśród wykańczanych staromiejskich kamieniczek i świeżo zaczętych budów, na Szeroki Dunaj i przestąpił próg małej, narożnej restauracji o nazwie "Rycerska". Usiadł na surowym zydlu w nisko sklepionej salce i zamówił flaki oraz sztukę mięsa z chrzanem." str. 76
Ciekawostka: nie da się iść Freta na Szeroki Dunaj ulicą Mostową ;-)
3.
KAMIENICA KUPCEWICZOWSKA na Rynku Starego Miasta 14. Tylko ta ze wszystkich kamienic po stronie Barssa pasuje do opisu miejsca, w którym odbyła się wystawa Warszawskiego Towarzystwa Filatelistycznego, i w którym redaktor Kolanko spotkał porucznika Dziarskiego.
"Redaktor Edwin Kolanko przeciął Rynek Starego Miasta w kierunku strony Barsa. Zatrzymał się chwilę na wprost wąskiej, wysokiej kamieniczki o dwuokiennej fasadzie, zdobnej w brunatne sgraffito, pełne tłustych amorków, rogów obfitości, owoców i ciężkich kiści winnych gron. Po czym wszedł do sieni przez łukową, wąską, okładaną głazami bramę." str. 77
4.
HOTEL BRISTOL przy Krakowskim Przedmieściu 42/44, w którego kawiarni Kolanko rozmawiał z Dziarskim.
"Przeszli na drugą stronę ulicy i Kolanko zatrzymał się przed narożnym wejściem do "Bristolu" przy Karowej.
- O tej porze - rzekł Dziarski - nie znajdziemy na górze miejsca.
- A jednak zorientowany - uśmiechnął się złośliwie Kolanko. - Ale nie wie pan zapewne, panie poruczniku, że otwarta została tu nowa sala, na dole." str. 81
---
Istnieje cała szkoła w fonetyce, upatrująca różnice akcentów w wymowie poszczególnych głosek. Różnice w wymawianiu głoski "r" demaskują szereg narodowości, a nawet synów poszczególnych miast. Na ogół sądzi się mylnie, że najbardziej charakterystyczna dla Warszawy wymowa polega na zmiękczaniu głoski "sz" do "ś". Rzeczywiście — akcent warszawski zawiera w sobie i tę osobliwość; jednak głoską, po której warszawiak najnieomylniej rozpozna warszawiaka, jest litera "l". Warszawskie "l" ma dźwięk owiniętego w flanelę metalu. Słowo "obywatel" zabrzmiało w ustach Dziarskiego tak, że nikt z ludzi, urodzonych pomiędzy Olszynką Grochowską a Cmentarzem Wolskim i Bielanami Służewcem, nie mógłby mieć najmniejszych wątpliwości, że stoi przed nim rodak, krajan, ziomek i pobratymiec.
---
Ostatecznie - żyjemy w Warszawie. Couleur local... wie pan... Radzę panu przejść się kiedyś w wiosenny wieczór pod fabrycznymi murami Krochmalnej czy Chłodnej, położyć się na zaśmieconych, pokrytych suchotniczą trawą i odłamkami cegieł łąkach, przysiąść na chwilę zadumy nad mokotowskimi gliniankami, powędrować wśród torowisk i nasypów Dworca Wschodniego i odkryć warszawską atmosferę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------