część 1 | rozdział 1


Link | Komentuj (7)

[1] APTEKA, w której rozpoczyna się akcja powieści, mieściła się w nieistniejącej dziś Kamienicy Ambroszkiewicza, stojącej po wschodniej stronie Placu Trzech Krzyży, pod numerem 10 (tej z błękitnym muralem rekalmowym). W latach 70., podczas rozbiórki kamienicy, całe jej XIX-wieczne wyposażenie zostało przeniesione do apteki przy Krakowskim Przedmieściu 19, a po jej likwidacji w 2011 roku do Muzeum Farmacji przy Piwnej 31/33. Dziś w miejscu Kamienicy Ambroszkiewicza stoi biurowiec Holland Park.


fotopolska.eu

Apteka miała stare, wypełnione meblową politurą wnętrze. Szufladki, wieżyczki z rżniętego w bejcowanym drzewie gotyku, zmatowiałe ze starości boazerie. I lustra; trochę wyszczerbione, trochę zżółkłe, za szkłem gablot w łukowych, niby romańskich oprawach — wszędzie lustra. (…) Za oknami zacinał deszcz ze śniegiem, plac Trzech Krzyży tonął w błocie.

[2] KIOSK JULIUSZA KALODONTA stał przy Placu Trzech Krzyży, między Instytutem Głuchoniemych a Kamienicą Ambroszkiewicza - w miejscu zajętym dziś przez Holland Park. Przed kioskiem nastąpił atak Złego na grupę wyrostków, którzy zaczepili Martę Majewską po wyjściu z apteki.


audiovis.nac.gov.pl

Do tego doszło, że kobieta nie może przejść ulicą o siódmej wieczorem, panie rewirowy. I to gdzie? Na placu Trzech Krzyży. (…) Ja jestem komisantem "Ruchu", mam kiosk koło Instytutu Głuchoniemych.

[3] POGOTOWIE RATUNKOWE, w którym pracował doktor Witold Halski, do dziś mieści się przy Hożej 56.

Ambulatorium? Tu dyżur. Wzywa trzynasty komisariat. Ma u siebie rannego człowieka. Kto jedzie? Doktor Halski. Doskonale. (...) Wsiadł szybko do niskiej, szarej škody z żółtym krzyżem na drzwiczkach. Mały wóz wyprysnął w zasnutą deszczową zamiecią Hożą, przeciął Marszałkowską. Szofer włączył syrenę, przechodnie zaczęli przystawać, oglądać się.

[4] Trzynasty KOMISARIAT MILICJI, do którego trafili poszkodowani przez Złego napastnicy z Placu Trzech Krzyży, znajdował się przy Wiejskiej 13, u wylotu Frascati.

Doktor Halski. Dobry wieczór, panie redaktorze. Dzwonię zgodnie z przyrzeczeniem. Proszę zaraz przyjechać do trzynastego komisariatu. Na Wiejską. (…) Nawet najsłoneczniejszy optymista nie byłby w stanie nazwać trzynastego komisariatu miejscem radosnym. Sprawiał raczej wrażenie ponure, na co składa się także fakt, że mieścił się na parterze starej, mocno nadszarpniętej przez wojnę kamienicy, w pokojach wysokich i ciemnych, którym nawet codzienne malowanie nie odebrałoby brudnoszarej atmosfery wiejącej z odrapanych ścian.

[5] MUZEUM NARODOWE, w którym pracowała Marty, mieści się w gmachu przy Alejach Jerozolimskich 3.

Majewska, Marta Majewska. Lat dwadzieścia cztery. Jestem sekretarką w dyrekcji Muzeum Narodowego.

[6] MIESZKANIE MARTY znajdowało się w jednej z dwóch przedwojennych kamienic, które stoją po zachodniej stronie ulicy Marii Konopnickiej – pod numerami 3 i 5.

Dziennikarz powiedział do Marty: - Czy pozwoli się pani odwieźć do domu? - Dziękuję - odparła Marta - mieszkam o trzy kroki stąd, na Konopnickiej.

[7] MIEDZIANA 2 – stary adres zamieszkania Wiesława Mechcińskiego – jednego z łobuzów pobitych przez Złego na Placu Trzech Krzyży. Prawdopodobnie był to jednak adres fikcyjny – pod dzisiejszym adresem Miedziana 2 znajdowała się wówczas pusta przestrzeń po zburzonym w czasie wojny budynku.

Sierżant poczerwieniał lekko. Opanował się i spytał:
— Imię i nazwisko?
— Mechciński Wiesław.
— Adres?
— Miedziana dwa.


[8] WARSZTATY NA KAROLKOWEJ – miejsce pracy Mechcińskiego.

— Pracujecie gdzie?
— W warsztatach na Karolkowej.


[9] KAWĘCZYŃSKA – nowe miejsce zamieszkania Mechcińskiego.

Wyrostek wzruszył ramionami i wyjął postrzępiony, ceratowy portfel, z którego dobył poświadczenie zameldowania. Sierżant spojrzał i rzekł ze złym uśmiechem:
— Ach ty… Macie szczęście, że… Dlaczego kłamiecie? Przecież mieszkacie na Pradze, na Kawęczyńskiej?
— To teraz… — uśmiechnął się krzywo wyrostek — ale przedtem na Miedzianej…


MIEJSCA ATAKÓW ZŁEGO:

Widzi pan, panie sierżancie — rzekł — ja cały tydzień jestem na nocnym dyżurze. Za chorego kolegę. I jeżdżę. Po raz pierwszy do Rembertowa, przed trzema dniami na Grochów, przed dwoma do [10] KINA „OCHOTA” (Grójecka 65 – dziś w budynku kina mieści się Och-Teatr), przedwczoraj na [11] DWORZEC W PODKOWIE LEŚNEJ pod Warszawą (Brwinowska 1 – dworzec Warszawskiej Kolejki Dojazdowej), wczoraj do [12] DOMU TOWAROWEGO NA SŁUŻEWCU (Spółdzielczy Dom Handlowy na obecnym rogu Rzymowskiego i Gotarda). Za każdym razem zastaję kogoś powalonego piorunującym upper–cutem w szczękę, ze zmasakrowanym podbródkiem, skopanego bezlitośnie.


facebook/słuzew

[13] LODOWISKO TORWAR, na którym spotkali się Zenon i Marta, znajduje się przy ulicy Łazienkowskiej 6A. Dziś przykryte jest dachem i posiada już trybuny dla publiczności. To tutaj rozrabiała na lodzie grupka wyrostków.



Skręciła z Wiejskiej w prześwity gmachu Sejmu, minęła Ministerstwo Gospodarki Komunalnej i zeszła Łazienkowską w dół. Wytworna zaciszność dzielnicy sejmowej zmieniała swój charakter — zewsząd rozciągały się tereny urządzeń sportowych, poprzecinane żelaznymi ogrodzeniami, siatkowymi lub z grubych prętów. (…) W Warszawie łapie się życie na gorąco. (...) W Warszawie nawet lodowisko chwyta się na gorąco, jeszcze nie ostygłe z prac przygotowawczych, jeszcze nie dopieczone, prosto z rąk robotników i techników. Cóż z tego, że nie ma trybun, że bandy toru są prowizoryczne, a szatnie z dykty i tektury? Jest lód, wiszą nisko lampy, rozlega się walc "Łyżwiarze", jest więc i młodzież.

[14] KOŚCIÓŁ MATKI BOSKIEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ stoi przy Łazienkowskiej 14. To w jego ruinach Zły dopadł „władcę ulicy Czerniakowskiej” rozrabiającego na lodowisku.


warszawa.gazeta.pl

Ciemna postać zawahała się przez mgnienie oka, serce tłukło w niej obłędnie, gdy minąwszy kolumnadę znalazła się w upiornej nawie. Ale nie było wyboru. Nie pozostawało nic innego, jak samobójczy skok w ciemność, zdruzgotana podłoga nawy urywała się bowiem nagle jak szczelina przepaści, w dole rozciągała się ciemna kruchta, najeżona rozbitym murem, potrzaskanymi prętami żelbetowych zbrojeń, fantastyczną koronką poszarpanych murów, zardzewiałymi sztabami i żelaznymi szynami. Ale w dole był ratunek.

* Tyrmand o Warszawie:

W Warszawie łapie się życie na gorąco. Prężność tego miasta zdumiewa, w pewnych wypadkach demoluje, w innych jest uciążliwa i dezorganizująca, jeszcze w innych uszczęśliwia swą dynamiką i każe optymistycznie wierzyć w przyszłość.




mapa

część 1
część 2
część 3
część 4
część 5
część 6
część 7

epilog


© Leopold Tyrmand
"Zły", Warszawa 1955

© Paweł Kozdrowicz
pkozdrowicz@gmail.com

<< | >>