Link 27.11.2006 :: 23:08 Komentuj (0)

CZĘŚĆ CZWARTA

ROZDZIAŁ 1





1. RÓG KSIĄŻĘCEJ I CZERNIAKOWSKIEJ - tu Zły i Kalodont rozstali się, odbywszy wcześniej krótki spacer.



"Zatrzymali się na dole, przy zbiegu Książęcej i Czerniakowskiej. Człowiek w deszczowym płaszczu jakby się zawahl chwilę, uczynił lekki ruch ręką, jakby pragnął jeszcze coś powiedzieć. Po czym ręka opadła i wyciągnęła się ku Kalodontowi. Kalodont ujął ją z serdecznością. Była to ręka drobna, sucha, o stalowej sile i sprężystości palców. - Tymczasem, panie Juliuszu - rzekł głos spoza wysoko nastawionego kołnierza - do widzenia i dziękuję. - Czekam rychłego spotkania - rzekł pośpiesznie Kalodont. - Będę na pana czekał - dorzucił szybko i z uczuciem. Szczupła sylwetka odwróciła się, deszczowy płaszcz zalśnił czarno w pomroce słabego w tym miejscu oświetlenia ulicy i cała postać rozpłynęła się w przestrzeni rozległego, parkowego bulwaru pod skarpą." str. 246


2. ŁAWECZKA W CENTRALNYM PARKU KULTURY, na której odbyli rozmowę Kalodont, Śmigło i Kompot. Musiała znajdować się w okolicach Pałacu Letniego (Willi Pniewskiego) w dole, za jego plecami. W XIX wieku faktycznie mieścił on bowiem lożę masońską.



"(...) Juliusz Kalodont zamknął kiosk, zasunąwszy uprzednio szybę wystawową mimo protestów gęstniejącego grona klientów, którym oświadczył krótko: - Sprawy osobiste. - Po czym oddalił się wolnym krokiem w stronę Centralnego Parku . (...) Toteż gdy usiedli na samotnej, odległej ławce w pustynnej alejce poniżej starego pałacyku, w którym zbierała się przed powstaniem listopadowym słynna i zasłużona loża masońska, autorytet Juliusza Kalodonta był już czymś ugruntowanym i niepodważalnym." str. 249


3. KOLEJNA ŁAWECZKA W CENTRALNYM PARKU KULTURY, na której Kalodont rozmawiał z Martą.



"Przeszli szeroką, asfaltową aleją obok Frascati i usiedli na jednej z pierwszych ławek parku." str. 250


4. ULICA FRASCATI to tu Zły czekał co dzień na Martę.



"Zaś wczoraj wieczorem, jak niemal codziennie od dwóch tygodni, czekały na mnie w ciemnościach ulicy Frascati jasne, jarzące się oczy. Oczy te nie patrzą wrogo ani groźnie, raczej smutnie, a nawet prosząco... Ale - są straszne, panie Juliuszu straszne!" str. 252

----------------------------------------------------------------------------------------------------








K s i ę g a

.:Zobacz:.
.:Wpisz się:.


A r c h i w u m

2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik


L i n k i

Syreni Gród w obiektywie


K o n t a k t

mezzogiorno@wp.pl