[76] Merynos i Kruszyna przed pójściem do „Krokodyla” zaparkowali samochód na RYNKU STAREGO MIASTA. Wówczas znajdował się na nim jeszcze regularny parking.

— Kup „Express” — powiedział Merynos do Kruszyny, wysiadającego z auta. Wanderer stał zaparkowany na Rynku Starego Miasta. Zapadał łagodny zmierzch. Rynek pełen był pastelowych plam, nakładających się na siebie w czystym powietrzu: kolorowe fasady kamieniczek, sgraffita i polichromie oraz sylwetki snujących się powoli spacerowiczów zestrajały się w jednolitą, staromiejską tonację.

[77] Spotkanie Merynosa, Kruszyny, Wilgi, Meteora i Zylbersztajna odbyło się w RESTAURACJI „KROKODYL” (najwyższej kategorii S) na Rynku Starego Miasta 21. Niedawno lokal ten został reaktywowany po wielu latach przerwy, w innym jednak wystroju.


fotopolska.eu

Weszli w gotycką bramę, otworzyli okratowane, żelazne drzwi i zeszli na dół, do piwnic, po schodach skąpo oświetlonych różnokolorowymi latarenkami. Tęczowy półmrok urywał się na progu dość dużej sali: był to loch o sklepieniu z niezliczonych ostrołuków w ciemnej ze starości cegle. Łukowate żebrowania schodziły nisko, aż do boazerii otaczającej wielokąt piwnicy, to znowu pięły się wysoko, w ciemność pogmatwanych w górze wiązań. Na długich łańcuchach zwisały pająki mosiężnych żyrandoli, mieniące się zaśniedziałą białością w świetle podługowatych żarówek; ciężkie dębowe stoły i takież zydle spoczywały pod ścianami, na stołach jaśniały śnieżnobiałe obrusy i ciemniały ciężkie świeczniki. Z obu stron sali były przejścia do sąsiednich pomieszczeń. (...) Ten szef sali tutaj w „Krokodylu” też się trochę zdziwił, jak zamawiałem, ale nie protestował.
Name:

Komentarze: