część 6 | rozdział 3


Link | Komentuj (0)

[82] BAZAR RÓŻYCKIEGO, na którym Marta poznała Jerzego Meteora, niegdyś święcił tryumfy, a dziś dożywa końca swoich dni na Targowej 54.


wawalove.pl

Marta weszła na ciuchy bramą od strony Ząbkowskiej. „Czwartek — pomyślała z zadowoleniem — dobry dzień na zakupy. I wcześnie. Psiakość… — przypomniała sobie o koleżance, z którą się umówiła — miałam dzwonić do Ewy i zapomniałam na śmierć. O czym ja myślę?” Wprost z ciasnego chodnika ulicy wchodziło się w długi pasaż pomiędzy girlandami z sukiennych bamboszy. Jak zawsze, tak i tym razem potknęła się o żelazny zawór od bramy, wbity między kocie łby wejścia, z trudem odzyskała równowagę na twardym, wyboistym bruku i od razu skręciła w prawo, co znamionowało starą bywalczynię ciuchów.

[83] Lokalem na Rynku Mariensztackim, do którego Meteor zaprosił Martę na kawę, była najprawdopodobniej KAWIARNIA „ŹRÓDLANKA”, zlokalizowana u wylotu uliczki Źródłowej. Dziś mieści się tu restauracja chińska.

Mała kawiarenka przy księgarni, na rynku mariensztackim, pełna była drewnianych foteli o szerokich poręczach. Siedziało się w nich bardzo wygodnie, przyglądając się z upodobaniem mariensztackim kamieniczkom w kolorze wypalanej cegły, co było dostateczną rekompensatą za złą kawę. Meteor był milczący i skupiony. — Czemu pan nic nie mówi? — spytała Marta. — Nie wiem — przyznał się Meteor. — Może jest pan głodny? — spytała życzliwie Marta. — I to też — rzekł Meteor — wobec tego zapraszam panią na obiad.




mapa

część 1
część 2
część 3
część 4
część 5
część 6
część 7

epilog


© Leopold Tyrmand
"Zły", Warszawa 1955

© Paweł Kozdrowicz
pkozdrowicz@gmail.com