[103] PRZEŚWIT MIĘDZY DOMAMI NA ULICY PRZEMYSŁOWEJ, gdzie zaparkował Kruszyna, tworząc tam centrum nielegalnej dystrybucji biletów na mecz Polska-Węgry, znajduje się po północnej stronie ulicy, nieopodal narożnika z Rozbrat. W tym samym miejscu swoją Warszawę zaparkował też Gienek Śmigło.

Po kwadransie Kruszyna i Zylbersztajn wyświeżeni, o mokrych, przyczesanych włosach, pili na stojąco herbatę. — Macie tę walizkę — powiedział Merynos, podając Lowie walizkę z żółtej skóry — to na forsę. Sprawa jest prosta: bierzecie humbera i jedziecie już teraz na dół, w pobliże stadionu, bo tam zamkną wszystkie dojścia dla ruchu kołowego. Zaparkujecie wóz w tych blokach mieszkalnych na Przemysłowej, wiesz, Robert, tam jest taki prześwit i wjazd dla aut. — Znam — rzekł bez namysłu Kruszyna — wiem bez pudła. Pusto „tam i spokojnie. — To, to — rzekł Merynos skwapliwie — tam zaparkujecie. O miejscu postoju mogą wiedzieć tylko koniki i ludzie z wydziału biletowego. Będą przychodzić po bilety i stamtąd roznosić na miasto. W ten sposób urzędujecie w samym oku cyklonu.

[104] Zylbersztajn rozdał „konikom” jedną z partii biletów na ulicy Mokotowskiej i po godzinie miał czekać na nich przed KOŚCIOŁEM NA PLACU ZBAWICIELA.

— Chłopaki — rzekł Zylbersztajn do kilku koników w nasuniętych na oczy oprychówkach w bramie obdrapanej kamienicy przy ulicy Mokotowskiej — tu macie po pięćdziesiąt sztuk. Sprzedajecie teraz… — spojrzał na zegarek, dochodziła dziesiąta — po sto złotych od sztuki. Za godzinę czekam na was na placu Zbawiciela, przed kościołem. Kto sprzeda swoje, przyjdzie po nową transzę. Biletów jest od metra, nie oszczędzać, nie certować się, ładować.

[105] SKRZYŻOWANIE ALEJ UJAZDOWSKICH I PIĘKNEJ – jeden z rejonów pracy „koników”.

Nie dochodząc do bramy Filip Merynos spotkał Szaję. — Panie prezesie — rzekł Szaja, zasłaniając uniesionym kołnierzem od marynarki usta przed kurzem — mam tu ludzi. Co z nimi robić? — Ilu masz? — spytał Merynos. — Dużo — uśmiechnął się bezzębnie Szaja — i coraz to ciągną nowi. — Bilety dostałeś od Kruszyny? — Dostałem. — To daj pierwszej setce bilety, niech się walcują w pobliże Alei i Pięknej i niech rozrabiają. Koniki będą mogli lepiej pracować w takim bardaku, rozumiesz? — Rozumiem — uśmiechnął się poufale Szaja — globus to pan ma, panie prezesie — dodał ze szczerym podziwem.

[106] Szaja "stał na cynku" przed nieistniejącym już dziś szaletem NA PLACU GRZYBOWSKIM.

Ty, Szaja, masz tam stać na cynku i nie ruszać się — wskazał ręką szalet na placu Grzybowskim — pójdziesz razem ze mną. — Dobra — rzekł Szaja. Merynos wszedł w bramę.

[107] RÓG ROZBRAT I GÓRNOŚLĄSKIEJ – miejsce, w którym Merynos zaparkował swój samochód przed wkroczeniem do akcji.

Filip Merynos zaparkował małego wanderera na rogu ulic Rozbrat i Górnośląskiej. Zamknął starannie wóz i ruszył w kierunku Łazienkowskiej. Tu, na dole, poniżej skarpy, wicher jakby mniej dokuczał.

[108] Mecz Polska-Węgry odbył się na STADIONIE LEGII przy Łazienkowskiej 3. Podczas niedawnej przebudowy nadano mu całkiem nowy wygląd.



Wijąca się w dół ulica Myśliwiecka zdawała się poruszać, płynąć w stronę stadionu. Tłum był tu nieco rozluźniony, lecz bardzo liczny. — W tym coś jest — rzekł ZŁY. do Genka — masz rację. Czuję w powietrzu aferę… Gdzie to się wszystko pomieści? — dodał rozglądając się wokoło, po czym spojrzał na zegarek — godzina jest dopiero wpół do piątej. — Stadion podobno pełen po brzegi — powiedział obok jakiś średniego wzrostu facet, włączając się do rozmowy.

* Tyrmand o Warszawie:

Warszawski kurz...
Warszawski kurz i pył lat odbudowy…
Jeden z filozofów obliczył, że warszawiacy wdychali wtedy cztery cegły rocznie. Warszawiacy oddychali budową — nie była to metafora, lecz ciężka, zakurzona, ceglana i pylasta prawda. Trzeba zaś bardzo kochać swe miasto, by odbudowywać je za cenę własnego oddechu. I może dlatego Warszawa z pobojowiska gruzów i ruin stała się znów dawną Warszawą, wieczną Warszawą, tą samą Warszawą — mimo nowych kształtów ulic i konturów domów — że warszawiacy powołali ją do życia, tchnąwszy w jej ceglane ciało swój własny, gorący oddech.
Name:

Komentarze:

28.12.2013, 17:21 :: 24.1.136.243
Piotrek
Ten mecz chyba wcale się nie odbył. Węgrzy w 1954 (chyba w czerwcu?) grali Mundial i nie mieli już czasu na mecze towarzyskie z takimi Lapciuchami jak nasza reprezentacja. Mam rację?

09.06.2011, 14:50 :: 194.11.24.243
Arek
Rewelacja ! Bardzo ciekawe pomysł ze zlokalizowaniem wszystkich miejsc ! Dziękuję, gratuluję i pozdrawiam.

26.04.2011, 19:01 :: 85.167.142.128
tooom
Noooo wspaniala strona szczególnie dla niewarszawiaka, ale gdzie trasa pościgu Złego za Merynosem (część 7, rozdz.6)???

05.02.2011, 10:15 :: 82.177.156.67
wczorajidzis
Świetna sprawa! Jestem za takimi blogami - choć mam mieszane uczucia co do ekranizacji "Złego" (czytałem, że ktoś tam planuje, ale nie pamiętam kto). Narracja książki jest tak specyficzna, że nie wiem czy da się ją bezstratnie przełożyć na ekran.

14.07.2010, 23:34 :: 89.79.125.222
lillamy
Świetny pomysł na bloga, zwłaszcza dla osób, które dopiero co skończyły lekturę złego (jak ja dzisiaj :) ).
Zachęca do wędrówek po stolicy ;)

Pozdrawiam!

19.01.2009, 10:34 :: 194.88.224.41
Case
Rewelacja :D Wczoraj skończyłam lekturę Złego - teraz (z tą stroną) to grzech się nie przejść w te miejsca :D dzięki!

20.04.2008, 17:22 :: 195.205.200.2
Kasia
Świetna stronka bardzo pomogła mi w napisaniu pracy maturalnej... Chyba tylko dzięki niej tak szybko się uwinełam. Wielkie Dzięki

07.02.2008, 14:57 :: 87.205.161.190
roztoczanski
Fajny pomysł :)