TRASA POŚCIGU ZŁEGO I GENKA ŚMIGŁO ZA MERYNOSEM I LOWĄ ZYLBERSZTAJNEM:

Łazienkowska – Rozbrat – Fabryczna (gdzie wsiadają do zaparkowanych samochodów) - Rozbrat – Książęca – Nowy Świat – Aleje Jerozolimskie – Bracka – Plac Trzech Krzyży (gdzie Merynos zatrzymał się, by zadzwonić z poczty na Żurawiej – Aleje Ujazdowskie – zawracają na wysokości Alei Róż przy [109] PAŁACYKU SOBAŃSKICH (Aleje Ujazdowskie 13), w którym odbywały się wówczas zajęcia Konserwatorium Muzycznego – Aleje Ujazdowskie – Nowy Świat – Krakowskie Przedmieście – postój przed [110] KOŚCIOŁEM ŚW. ANNY (Krakowskie Przedmieście 68), podczas którego Merynos dzwoni z telefonu w [111] KAMIENICY JOHNA (Krakowskie Przedmieście 89), w której mieszczą się najstarsze w Warszawie schody ruchome – Miodowa – Senatorska – Plac Zamkowy – Miodowa – Senatorska – Daniłowiczowska (dziś Nowy Przejazd) – Most Śląsko-Dąbrowski – Zygmuntowska (wówczas Aleja Świerczewskiego, dziś Aleja Solidarności. Tyrmand używa przedwojennej nazwy ulicy) – Targowa – Ząbkowska – Brzeska (gdzie Merynos zatrzymał się, by wejść do jednego z barów w poszukiwaniu telefonu. Mijany [112] SZPITAL KOLEJOWY stoi na Brzeskiej 12) – Kijowska – Targowa – Lubelska – Berka Joselewicza – Bliska - Mińska – Terespolska – tory kolejowe za Dworcem Wschodnim – Podskarbińska – Międzyborska – Aleja Waszyngtona – Most Poniatowskiego – Smolna – Nowy Świat – Aleje Jerozolimskie (gdzie Merynos kazał czekać Zylbersztajnowi we wspomnianej już wcześniej kawiarni "Kopciuszek") – Marszałkowska – Widok - Krucza

Merynos przedzierał się przez tłum. Wykorzystywał swój wzrost i przekładał ramiona ruchami niewprawnego pływaka, płynącego niemal w pozycji stojącej. W ten sposób dotarł do ruin kościoła. Wskoczył na oblepione dzieciakami z całej dzielnicy stopnie i pobiegł zrujnowaną loggią w kierunku ulicy Rozbrat. (…) Będąc pewnym, że ZŁY go zauważył, zbiegł na ulicę Rozbrat i znów przystanął: ulica pełna była ludzi, lecz nie zatłoczona. (…) Przy wylocie na Centalny Park ujrzeli w płowej kurzawie skręcającą w Książęcą, oliwkową limuzynę. – Jeeeest – szepnął Geniek w upojeniu – teraz się pościgamy. (…) Na rogu Alei i Nowego Światu zepsuły się sygnały uliczne. (…) Skręcił w Bracką (…) Plac Trzech Krzyży (…) Oliwkowy „Humber” stal chytrze przyczajony pomiędzy ogromnymi biurowcami ministerstw, na Żurawiej. – Siedź tu i nie ruszaj się! – rzucił Merynos Lowie. (…) Merynos wskoczył do wozu, wyprowadził go na ulicę, nacisnął silnie gaz i po sekundzie śmignął tuż przed maską granatowej „Warszawy”, kładąc się zręcznym zakosem w prostą, strzelistą perspektywę Alei. (…) Oliwkowy „Humber” płynął po jasnym asfalcie Alei, jak nieziemska zjawa, dla której nie istnieje granica szybkości. – Odrywa się – jęknął Geniek Śmigło: na długich, prostych trasach „Warszawa” nie miała żadnych szans. Toteż Geniek musiał z całej siły wbić się w sprzęgło i w hamulce, by za Aleją Róż zastopować wyjącą na oponach „Warszawę”. Oliwkowy „Humber” stał przed pałacykiem konserwatorium. Z otwartych okien pałacyku dochodziły dźwięki koncertu: wysokie głosy kobiece prowadziły nie kończące się pasaże jakiegoś chorału czy kantaty. (…) Humber ruszył w stronę Krakowskiego. (…) Dojeżdżając do Miodowej Geniek — zwolnił. — Nigdzie go nie widzę — rzekł ze smutkiem. (…) Na Krakowskim Przedmieściu było pusto, lecz przed kościołem św. Anny stało parę aut i spora grupka odświętnie ubranych postaci. — Ślub… — rzekł Geniek, idąc za wzrokiem ZŁEGO. — Jest — krzyknął ZŁY i wyskoczył z auta. (…) Merynos opuścił kościół w chwili, gdy ZŁY tam wbiegł. Przesunął się obok wykręcającej „Warszawy” i pobiegł ku ruchomym schodom. Kabina telefoniczna w hallu była pusta, Merynos zamknął ją za sobą starannie i nakręcił numer. (…) Oliwkowy humber wypoczywał w wąskim przesmyku ulicy Senatorskiej, pomiędzy Miodową i placem Zamkowym. (…) Merynos zapuścił motor, wysunął się na dużej szybkości na plac Zamkowy, przemknął jak cień obok granatowej warszawy i pięknym, kolistym wirażem wleciał na Miodową. (…) Oliwkowy humber sunął bez wysiłku przez most Śląsko–Dąbrowski jakby bawiąc się niezmienną odległością pomiędzy sobą a pędzącą o trzysta metrów z tyłu warszawą. Przeleciał Zygmuntowską i Targową do Ząbkowskiej, po czym wjechał w niezbyt szeroką ulicę, tak typową dla Pragi, jak ból nerek dla pijaka. (…) W niedzielę o tej porze charakter ulicy Brzeskiej określały posuwające się niepewnie wzdłuż i w poprzek chodników postacie w rzucających się w oczy spodniach: takie spodnie są uderzająco niezgrabne dzięki taniości materiału, opadają nisko i szeroko na but i trzymają się na samym podbrzuszu, ujawniając nieodmiennie górny skraj kalesonów lub dzyndzelek koszuli. (…) Merynos zatrzymał wóz, wyskoczył i wpadł do jednej z knajp. (…) Dopadł auta i „Humber” wymknął się bezgłośnie w Kijowską. (…) Leciał Targową z uwiązaną na niewidzialnym holu „Warszawą” z tyłu. Skręcił w Lubelską, Mińską, a następnie w Terespolską; w świetle chylącego się ku końcowi dnia przepływały za szybami aut nędzne, peryferyjne ulice, pełne złych bruków, krzywych domków, brudnych płotów, luźno stojących, odrapanych kamieniczek. (…) Ulica Terespolska wpadała w ogromną deltę torów Dworca Wschodniego: rozlewisko nasypów, torowisk, trakcji, szyn, wiaduktów. (…) ZŁY przebiegł tory i ujrzał oliwkowego humbera, oddalającego się powoli ku Podskarbińskiej. (…) — Jedzie znów do śródmieścia… — rzekł Geniek, gdy widoczna z przodu oliwkowa limuzyna wypłynęła na most Poniatowskiego. (…) Nacisnął gaz i humber pomknął po pustej o tej porze taśmie mostu z nieprzepisową szybkością. Po czym zwiększył jeszcze szybkość, przemknął po wiadukcie nad aleją Trzeciego Maja, z piekielną zręcznością skręcił w Smolną, następnie w Nowy Świat, wydostał się znów w Aleje Jerozolimskie i przyhamował dopiero przy Marszałkowskiej. — Słuchaj, Lowa — Merynos obrócił się do tyłu — wysiadaj i czekaj na mnie w „Kopciuszku”. (…) Oliwkowy humber ruszył wolno i zakręcił w prawo, w Marszałkowską. (…) Skręcił z Marszałkowskiej zaraz w prawo, w ulicę Widok; podjechał do jej końca, wykręcił przodem do wylotu ulicy i zaparkował za płotami osłaniającymi roboty rozbiórkowe narożnika Kruczej.

[113] Finał pogoni Złego za Merynosem miał miejsce w CENTRALNYM DOMU TOWAROWYM przy Kruczej 50 (dzisiejszy Smyk) i rozegrał się miedzy innymi w znajdującej się tu wówczas restauracji „Stolica” na szóstym piętrze.

Merynos przedzierał się przez zatłoczony niedzielną klientelą hali. Hali ten przedstawiał dziś obraz szczególnego chaosu: Centralny Dom Towarowy znajdował się od paru tygodni w stanie przeróbek i remontów, sprzedaż prowadzona była wyłącznie w kilku działach, zaś kawiarnia na pierwszym piętrze i restauracja na szóstym były nieczynne. (…) Na szóstym piętrze było ciemno i wilgotno, czuć było zaprawami tynkarskimi i wapnem. Ogromna sala restauracji „Stolica” osłonięta była szczelnie kotarami.
Name:

Komentarze: