część 2 | rozdział 2


Link | Komentuj (5)

[20] KOMENDA STOŁECZNA MO, której pracownikiem był porucznik Michał Dziarski, miała swą siedzibę w Pałacu Mostowskich na Nowolipiu 2 (ówczesny adres Nowotki 15). Mieści się tu do dziś, pod zmienioną nazwą Komendy Stołecznej Policji.

Porucznik Michał Dziarski stał w oknie swojego biurowego pokoju i patrzał na dachy. Dobrze było stać w taki pochmurny, a przecież jasny, wietrzny poranek i patrzeć na dachy. Z gmachu Komendy Stołecznej MO widać było Arsenał, ulicę Długą, narożnik Bielańskiej i słynną studnię "Grubą Kaśkę" z miedzianym słupkiem i takąż kulą na szczycie. Porucznik Dziarski mało miał wspólnego z teorią architektury, niemniej, patrząc na dachy, odczuwał wyraźnie ich warszawskość.

[21] RESTAURACJA "RYCERSKA" (kategorii I), w której Dziarski zjadł flaki i sztukę mięsa z chrzanem, do dziś mieści się przy Szerokim Dunaju 11. Bohater nie dotarłby jednak do niej idąc tak, jak każe mu autor – nie da się bowiem dojść z Freta na Szeroki Dunaj idąc ulicą Mostową.

O godzinie czwartej Dziarski zamknął swój pokój na klucz, włożył szarą jesionkę i granatowy kapelusz i opuścił gmach Komendy Stołecznej. Przeszedł Długą do placu Krasińskich i dalej do Freta, stamtąd Mostową, wśród wykańczanych staromiejskich kamieniczek i świeżo zaczętych budów, na Szeroki Dunaj i przestąpił próg małej, narożnej restauracji o nazwie "Rycerska". Usiadł na surowym zydlu w nisko sklepionej salce i zamówił flaki oraz sztukę mięsa z chrzanem.

[22] Wystawa Warszawskiego Towarzystwa Filatelistycznego odbyła się w KAMIENICY KUPCEWICZOWSKIEJ na Rynku Starego Miasta 14. Aż do 1993 mieścił się tu Zarząd Główny Polskiego Związku Filatelistów.

Redaktor Edwin Kolanko przeciął Rynek Starego Miasta w kierunku strony Barsa. Zatrzymał się chwilę na wprost wąskiej, wysokiej kamieniczki o dwuokiennej fasadzie, zdobnej w brunatne sgraffito, pełne tłustych amorków, rogów obfitości, owoców i ciężkich kiści winnych gron. Po czym wszedł do sieni przez łukową, wąską, okładaną głazami bramę.

[23] Kawiarnia, w której Kolanko rozmawiał z Dziarskim, mieści się w HOTELU BRISTOL przy Krakowskim Przedmieściu 42/44.

Przeszli na drugą stronę ulicy i Kolanko zatrzymał się przed narożnym wejściem do "Bristolu" przy Karowej.
- O tej porze - rzekł Dziarski - nie znajdziemy na górze miejsca.
- A jednak zorientowany - uśmiechnął się złośliwie Kolanko. - Ale nie wie pan zapewne, panie poruczniku, że otwarta została tu nowa sala, na dole.


* Tyrmand o Warszawie:

Istnieje cała szkoła w fonetyce, upatrująca różnice akcentów w wymowie poszczególnych głosek. Różnice w wymawianiu głoski "r" demaskują szereg narodowości, a nawet synów poszczególnych miast. Na ogół sądzi się mylnie, że najbardziej charakterystyczna dla Warszawy wymowa polega na zmiękczaniu głoski "sz" do "ś". Rzeczywiście — akcent warszawski zawiera w sobie i tę osobliwość; jednak głoską, po której warszawiak najnieomylniej rozpozna warszawiaka, jest litera "l". Warszawskie "l" ma dźwięk owiniętego w flanelę metalu. Słowo "obywatel" zabrzmiało w ustach Dziarskiego tak, że nikt z ludzi, urodzonych pomiędzy Olszynką Grochowską a Cmentarzem Wolskim i Bielanami Służewcem, nie mógłby mieć najmniejszych wątpliwości, że stoi przed nim rodak, krajan, ziomek i pobratymiec.

Ostatecznie - żyjemy w Warszawie. Couleur local... wie pan... Radzę panu przejść się kiedyś w wiosenny wieczór pod fabrycznymi murami Krochmalnej czy Chłodnej, położyć się na zaśmieconych, pokrytych suchotniczą trawą i odłamkami cegieł łąkach, przysiąść na chwilę zadumy nad mokotowskimi gliniankami, powędrować wśród torowisk i nasypów Dworca Wschodniego i odkryć warszawską atmosferę.




mapa

część 1
część 2
część 3
część 4
część 5
część 6
część 7

epilog


© Leopold Tyrmand
"Zły", Warszawa 1955

© Paweł Kozdrowicz
pkozdrowicz@gmail.com